• Wpisów: 42
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis: 125 dni temu, 23:15
  • Licznik odwiedzin: 1 071 / 216 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
endorfinalna
 
Tak to Ja, jednostka ubolewająca nad Swoją egzystencją w świecie, który po brzegi wypełniony jest złą energią.
Nigdy nie spodziewałam się, że moje bycie osiagnie taki bezmiar marności.
Wiem jak wielką krzywdę wyrządziłam Tobie, temu, tamtemu, tamtej i następniej. I choćby nie wiem jak bardzo chciałabym przerwać tę złą passę, nie jestem w stanie odgonić od siebie tej wytworzonej na własne życzenie złej kaszrmy.
Wszechobecnie pieprzę o tworzeniu dobra, a sama jestem nosicielką ogromnych pokładów parszywości.
Brzydzę się. Już nawet ukrycie tej pokrzywionej maski w skostniałe z zimna dłonie nie przynosi ulgi.
Czuję jak kumuluję się we mnie ten złowieszczy szlam zła, jak atakuje z osobna każdy narząd tworzący mój niezdrowy organizm.
Jestem chora, słaba, a co najgorsze tłamsi mnie bezradność.
Dziewczynka w epicentrum zaawansowanej choroby prowadzącej do samozagłady.
Hipokryzja? Już dawno się z nią zaprzyjaźniłam. To wstydliwa realacja. Padam jej do stóp.
Siedzę na środku pustego pokoju, słyszę szmery spętanych myśli, to jak amok.
Otoczona łuną gęstego dymu papierosowego. Czuję ten cierpki, gorzki posmak mojego zgniłego człowieczeństwa.
Nic nie zrobię.
***

Moja Osobistość.

Nie wiedziałam, że życie najpierw uchodzi z płuc, a na końcu gaśnie w oczach. Wyobrażałam sobie, że samobójstwo to dobitny manifest, ostateczne "pieprzę was", wygłoszone pod adresem tych wszystkich, którzy mnie nie rozumieją, jak ciężko przychodzi mi bycie taką Majka, jaką chcecie we mnie widziec.
Aaaa PIERDOLE TO. Zostane sobą!
             
I odsunięcie się od niektórych codziennych czynności oraz wydarzeń pozwala spojrzeć na pewne sprawy w neutralny sposób.
Wszędzie kurwa fałsz, wszystko na siłę, przekolorowana rzeczywistość
Pieprzę takie coś.
Wolę zostać w miejscu niż rzucić się w wir tego wszystkiego.
 

endorfinalna
 
W życiu musi być dobrze i niedobrze.
Bo jak jest tylko dobrze, to jest niedobrze...

Bo szczęście nie jest przecież stanem wiecznym. Zresztą też i nie okresowym. Szczęście to po prostu taki skurcz serca, którego doznaje się czasami, kiedy człowieka przepełnia taka radość, że wprost trudno ją znieść. Znika równie szybko jak się pojawia. I nie ma go, dopóki nie nadejdzie znowu, by sprawić, że człowiek uzna życie za najwspanialszy dar.
A rozstanie boli tak bardzo dlatego, że nasze dusze stanowią jedno. Może zawsze tak było i może na zawsze tak pozostanie. Może przed tym wcieleniem żyliśmy po tysiąc razy i w każdym życiu siebie odnajdowaliśmy. I może za każdym razem z tego samego powodu nas rozdzielano. Co oznaczałoby, że dzisiejsze pożegnanie równa się pożegnaniu sprzed dziesięciu tysięcy lat i stanowi preludium przyszłego pożegnania.
 

endorfinalna
 
Często to, na co nie mamy żadnego wpływu, potrafi skreślić wszystko, zaczynając od marzeń, kończąc na ludziach bliskich, którzy nadal są, ale ich bycie zmienia się o trzysta sześćdziesiąt stopni. Tak jakby nie chcieli już być...
Czasami wolałabym, by to, co miało się skończyć, w ogóle się nie zaczynało!

***
Czasem milczenie i gesty są bardziej wymowne niż słowa. Coś o tym wiemy, prawda? Człowiek, który potrafi to docenić jest jednym z wielkich skarbów. Spojrzy w oczy, przytuli, ale nic nie powie. Nie będzie miał też nic przeciwko zmoczonemu przez łzy ramieniu, bo marne 'będzie dobrze' rzadko działa. Dopiero potem ciszę przerywają słowa. Dotyczy to nie tylko chwil zwątpienia, smutku, ale i radości. Jeden uśmiech działa jak magnes i to właśnie on przyciąga uwagę drugiego człowieka. Niejednokrotnie popadałam ze skrajności w skrajność. Zastanawiająco bolesny wydźwięk śmiechu, czy szloch przypominający gwałtowny śmiech?

I pojawiłeś się Ty. Nie dawałeś mi zbędnych rad, nie mówiłeś jak żyć. Chciałeś mojego szczęścia. Byłeś, więc miałam je.

Jesteś.
Dziękuję...

Najbardziej zmysłowy jest dotyk. Ale przecież nie... To smak i zapach skóry doprowadza do obłędu. Niewolnik zmysłów, kłaniam się. Spokój w głowie. Serce i pragnienie uśpione. Cisza bezpowrotna i ciepły uśmiech wypływający na twarz. Nie ma o czym mówić. Nie ma o czym... Zmysły wspominają. Rozum śpi. Bez pancerzowa chwilowa, ale totalna...

Wydzieram godziny z doby żeby spędzić choć kilka z Tobą. Będziemy jeść kolację i palić świece, rzucać myśli w grząski grunt i brukować go złotym domysłem, będziemy tworzyć, a stworzyć możemy wszystko, co tylko chcesz.. Powiedz słowo, słowo ma moc tworzenia, stworzymy na podstawie słowa cały świat ulepiony z imaginacji i szaleństwa, gdzie zasięg Twojego wzroku nie zapędzi się w żadną noc.. Jakie będzie Twoje słowo? Tylko Ty spokojnie wyjmujesz mi pistolet z ręki, gdy mam go już przy skroni...

Niektórzy budzą się, by coś osiągnąć, inni tylko po to by nie spać całe życie.
Jedni zabijają czas, drugich to czas zabija.
Bo jedni ukradli uśmiech, drudzy mieli go od zawsze.

Ślizgamy się po prześcieradle, jak po polu bitwy. Ja kontra ciepło Twoich dłoni. I już jestem przegrana, kapituluję bez oporu by znaleźć się w Twej słodkiej niewoli. Ciągłe pojedynki naszych spojrzeń, Twoje palce zaplatane w sieci moich włosów, mój oddech niespodziewanie przechodzący na stronę wroga, za linię Twoich warg... Ukojeni sobą czekamy, aż dostrzeże nas czas i przystanie z uśmiechem, bym mogła na zawsze zastygnąć w szczęściu zwanym Tobą.  

Mogłabym być muśnięciem Twoich ust. Zostać na Twoim policzku, bylebyś nie zmywał mnie zbyt szybko... Zapachem na Twoim ciele. Pod warunkiem, że nie używałbyś innych perfum... Smakiem zmieszanym ze śliną. Tylko nie pluj i nie połykaj...
***

Co dzień ktoś, coś, gdzieś, szybko, szybko, tik-tak, tik-tak, muszę zdążyć, muszę teraz, muszę już. A my... We własnym śnie, utkanym w samych ciepłych kolorach. Uśmiechają się częściej, doceniają przestrzeń, na wiatr wychodzą, nawet zimno jest zimne inaczej. Coś ich goni, coś do nich krzyczy. Ale bariera ochronna wytrzymuje rzeczywistość..  

Egzaminują mnie ludzie, którzy nie mają pojęcia o życiu. Myślicie, że kształcenie to wszystko, że nauczy was życia, że poznacie tajniki podejmowania wyborów? Nie, tego nie można się nauczyć! To nie zrozumienie ciągów, rysowanie prostopadłych do trójkąta, wyrecytowanie wiersza Kochanowskiego! To nie data odkrycia Ameryki. To życie, tu stawiasz na swój byt, życie lub wegetacje? Twój wybór, jak wiele innych! Wy którzy stawiacie na naukę jako kielich życia, zrozumienia jego, jesteście w błędzie. Co więcej... wkładacie ten stek bzdur ludziom w głowy. Dobrze, ta nauka na coś się przydaje, dzięki niej prosto, kto będzie chciał zrozumie gdzie jest soczysty owoc, a gdzie zbuk!
 

endorfinalna
 
Spadamy z wielkiej góry powoli się tocząc. Wszystko wokół się zmienia. Umierają, rodzą się, kochają, nienawidzą, leżą, skaczą, płaczą. Emocje kipią, czasem wybuchają. Człowiek nigdy nie może pozostawać niezmiennym. Przecież ziemia krąży, pory roku zmieniają się, klimat się ociepla - stojąc w miejscu, tracimy kontakt z rzeczywistością, za którą tak trudno nadążyć.

Szukamy i pukamy. Ktoś zamyka nam drzwi przed oczami. Wtedy szlochamy, a płacz ten jest gęsty jak mgła. Mięsisty i wonny. Można ciąć go na kawałki, zawijać w sreberka i sprzedawać jako łzawe lizaki.
Może zamiast płakać, zastanów się chwilę. Uderz pięścią w stół, może pomoże. Jeśli nie, to zawsze pozostaje morze - głębokie i gotowe, żeby przyjąć Cię w swoje wody. Byś owinął się w bryzę i stał się falą. Zygzakiem...

Time to relax and hot coffee!
I hate this weather! Mondays, Tuesdays or! Wednesdays and Thursdays are also sucks! Five? Too! And Saturdays and Sundays, first of all! Grr ....
 

endorfinalna
 
Kupiłyśmy wino i mówiłyśmy.
Zasnęłyśmy gdzieś między kanapą, a nogą od stołu i wzajemnie siebie zbierałyśmy...
Potem trochę histeryzowałyśmy, powytykałyśmy na przemian błędy, powiedziałam jak na Ciebie jestem wściekła i jaki mam żal... rozmazały się makijaże i byłyśmy szczęśliwe...  
Serce w takich momentach kruszy się na kawałki.. Wczoraj miałam ochotę uderzyć sobie w twarz, albo ewentualnie ją bo myśli "o, ja głupia!", wymienne na "TY" nie przynosiły żadnego efektu.
Wbrew pozorom to nie pochód porcelanowych lalek...
TO złe KOBIETY były!
Dziwnie tak. Cenzura myśli...



~Jako mała dziewczynka naoglądałam się bajek o księżniczkach, rycerzach na białych koniach i smoczych bestiach. Wtedy chciałam być księżniczką, z czasem zapragnęłam mieć swego rycerza.
A dzisiaj chcę mieć smoka na własne skinienie, aby pozabijał tych, co nie podporządkowują się mojej władzy!
  • awatar Profesor PiotrqPL: Witam! Zapraszam do przeczytania i skomentowania mojego ostatniego już wpisu...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

endorfinalna
 
Tu na dole witam jesiennie. Zimno ? Ciepło ? Sama nie wiem. Temperatura nie odgrywa tutaj tak istotnej roli. Zasypianie traci sens, gdy nie czuję na szyi słodkiego oddechu. Spanie nie ma sensu, gdy nie czuję ciepła tych dłoni na moich plecach. Egoistyczna jestem ostatnio. Zbyt rozdrażniona. Potrzebuję więcej chwil dla samej siebie. Chwil na egopieszczoty.

Gdzieś wpół drogi między niebem i kamieniem gdzieś ponad krajem komputery dwa nadając myśl rozumieją się nieprawdopodobnie doskonale...

Ja Cię kręcęęę, czemu głód papierosowy przychodzi tak niespodziewanie nagle why?
Nienawidzę...
Jak można było być tak głupim żeby zacząć kopcić i tak debilnym, aby myśleć, że rzucanie tego syfu jest takie proste...
I gdzie się podziała ta moja silna wola?!
Help Me!
Przecież nie mogę do tego wrócić ajajaj...

Korzystając z chwili czasu, oczywiście nie zmarnowałam go absolutnie. Jako, że niedługo zaczyna się nowy rok, wpadłam na genialny pomysł w brew pozorom nie jest aż taki genialny jakby się mogło wydawać, no ale...
Chyba czas na jakieś poprzestawianie, nie nie... nie w życiu przestawiać nic nie będę. Ale zawsze mogę zacząc od -martwości- jako, że w mojej sypialni jest bardzo nudno postanowiłam ją trochę ożywić. I składa się też tak, że ogólnie trzeba pozmieniać to i owo!
 

endorfinalna
 
Ironia szczerości polega na tym, że jest ona w większości przypadkach dobra w tedy, kiedy mówimy to co inni chcą usłyszeć...

Na archaicznym gramofonie szumiała stara wysłużona płyta, z której dawno niemodny piosenkarz śpiewał o miłości i o szczęściu. Chybotliwe płomyki świec rzucały długie cienie, przesycając zadymiony pokój zapachem stearyny. Kilka dni temu przyjaciele namówili go, by raz, dla odmiany, urządzić "prywatkę" w scenerii sprzed pięćdziesięciu lat. Goście już się rozeszli, umilkły rozmowy; został sam, twarzą w twarz z atmosferą, którą niewielkim trudem wydobył ze swego mieszkania. Otoczony masywem ciemnych mebli, pod kutą latarnią zawieszoną na oksydowanym łańcuchu, patrzył na wirującą płytę, z której blask świeczki dobywał tęczowe refleksy. Znad powywracanych butelek lśnił mętnie polerowany mosiądz i wśród tytoniowego dymu kłębiły się myśli falą leniwą, ciężką i chaotyczną.

         Wszystkiemu winien ten gramofon - idiotyczny zabytek wyciągnięty ze strychu dla "uświetnienia wieczoru". Pary tuliły się w rytm starych tang, a on siedział z boku, napełniał kieliszki, patrzył. Wyczarował oto atmosferę, którą jego dziadkowie wspominaliby z łezką wzruszenia w oku; koledzy gratulowali mu pomysłów - lubił ten zapomniany dawno styl i zawsze marzył, że wyda kiedyś "bal przy świecach". A wiec płonęły świece i kołysała się mosiężna trąba gramofonu, strugą płynęło tanie wino i brzęk toastów napełniał pokój migotem szkła i oparami alkoholu. Patrzył na czarną draperię na ścianie, na imitujące heban fotele, wśród czerni i mosiądzu czuł się wybornie - jeszcze przed chwilą.
     A teraz świece dogasały zwolna, topiąc się z sykiem w głebinie lichtarza, tylko latarnia świeciła jeszcze jasno, rzucając cień swoich krat na zarysowany sufit. Z kątów ziało pustką i chłodem, bo piec dawno wystygł i wino wywietrzało z głowy. Myśl jakaś kołatała się nieznośnie - Iść! - i pytał sam siebie - dokąd? Nie wiedział. Nie było dokąd. Skulił się tylko w fotelu słysząc, jak wiatr łomocze okiennicą. Nienakręcony gramofon patrzył na niego błyszczącym gardłem swojej tuby. - Za lat pięćdziesiąt - pomyślał - nasze rozwrzeszczane magnetofony będą tym samym, czym dzisiaj ten grat... - i bardzo żal zrobiło mu się wysłużonego gramofonu. Wstał, przetarł chustką zakurzoną płytę. Jęknęła sprężyna i Fogg zanucił ochryple "Co nam zostało z tych lat..." Latarnia świeciła resztką wosku; zapalił papierosa i oświetlona smuga dymu wydała mu się długą a nieznaną drogą, której kres zlewał się w mgłę i niknął. - Szlak mego życia... - pomyślał - kazali mi nim iść... więc idę... Dokąd? Nie wiedział. Nigdy nie wiedział, dokąd. Żałował przemijania - że jest - i chętnie zatrzymałby wszystkie zegary, gdyby to coś pomogło. Ale matowe wahadło kołysalo się nieustannym rytmem w ostatnim blasku gasnącego knota i srebrzona wskazówka sunęła cicho po spękanej tarczy. Więc - nie po raz pierwszy - czuł, że jego los jest drogą, ktorą idzie tylko dlatego, że tak mu kiedyś kazali...

 

endorfinalna
 
Czasami mam ochotę przypierdolić w twarz pewnej osobie! I gdy już podnoszę rękę, uświadamiam sobie, że ... szkoda lustra...
Czas najwyższy zabrać się do intensywnego myślenia i rozruszania pamięci, samo w głowe nie wejdzie.
Nienawidzę gdy wiem, że muszę, a mi się nie chce. Co gorsze, stan ten co raz częściej mi towarzyszy. Nie chce mi się chcieć SIOK!

hłe hłe...

Nastolatków miłość

Wyznali ją sobie w parku na spacerze:
Ona - że chce z nim chodzić,
On - że chce z nią leżeć...


Miała matka syna...
jedna Hitlera a druga Stalina.  
I od tego zacznę nocną burzę mózgu!
 

 

Blog tylko dla dorosłych

Dalsze strony zostały uznane przez właściela bloga za zawierające treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich (mających ukończone 18 lat). Strony te zawierać mogą w szczególności treści o tematyce erotycznej, a także treści drastyczne lub inne przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując się na zapoznanie z treścią tych stron, czynisz to na własną odpowiedzialność.

Korzystanie ze stron zawierających treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich następuje na ryzyko osoby decydującej się zapoznać z takimi treściami.

Oświadczam, że mam ukończone 18 lat i wchodzę na własną odpowiedzialność.